Newsy z d**py


Korzystając z przerwy świątecznej miałem znacznie więcej czasu na codzienne przeglądanie nowości na polskich i zagranicznych stronach poświęconych fantastyce i grom komputerowym. Nie żebym nie robił tego normalnie – od czytania RSS-ów rozpoczynam praktyczne każdą sesję przed komputeraem. W okresie ostatnich dwóch tygodni po prostu robiłem to częściej i dokładniej. Zauważyłem dość ciekawą przypadłość – pojawienie się ogromnej liczby „newsów z d**py” (określenie zapożyczone z programu „Magiel Towarzyski”).

Jak wiadomo, przerwę świąteczną mieli również producenci gier, wydawcy, pisarze i wszelakiego rodzaju osoby i organizacje, które zazwyczaj nowości generują. Totalny sezon ogórkowy. Jednak podejście wielu portali do tego faktu jest następujące – „czy się stoi, czy się leży – 10 newsów się należy”. Nie ważne, że nie ma o czym pisać – pisać trzeba – bo każda „szanująca się” strona musi dostarczyć czytelnikowi codzienną porcje informacji.

Na pierwszy ogień poszły informacje zaległe – rzeczy, które obecne już na sieci przez około tydzień, z jakiś względów nie trafiły wcześniej na tapetę. Rzeczy ciut nieświeże, ale jeszcze strawne dla czytelnika – może akurat czyta tylko jedną stronę i nie zauważy tego faktu.

Kilka dni później pojawiły się newsy stare udające newsy nowe: na ten przykład Pan X poinformował tydzień temu, że będzie pracował z Panem Y nad Projektem Z – o czym doniesiono na danym serwisie. Teraz dowiadujemy się, że pan Y powiedział, iż pracuje z Panem X nad Projektem Z, czy też właściciel projektu Z poinformował, że pracują nad nimi panowie X i Y. Innym przykładem może być seria nowości o tym, jak kolejno pracownicy firmy: Pan X, Pan Y, Pan Z – mówią, że ich produkt będzie fajny (bo coś będzie miał). Powiedziało to trzech Panów – mamy więc trzy newsy.

Po pewnym czasie zjawiają się doniesienia wewnętrzne: na naszym forum odbywa się ciekawa dyskusja, na naszym blogu ktoś napisał ciekawą notkę, w naszej galerii pojawił się ciekawy obrazek. Oczywiście ta sama informacja znajduje się obok w automatycznie gnerowanej liście ostatnich/popularnych obrazków/tematów/blogów.

Końcową formą są brutalne powtórzenia z rodzaju – tydzień temu informowaliśmy, że za 2 tygodnie coś się stanie – a teraz po tygodniu do wydarzenia zostało już tylko 7 dni. Rzecz jasna – zawsze takich zbliżających terminów jest kilka – mamy więc kilka nowości na stronę.

Tak się zastanawiam, czy może zamiast pisać te informacje o niczym – „newsy z d**py” – może warto po prostu podawać mniejszą ich liczbę. W końcu czytelnicy chyba zrozumieją, że przez te dwa tygodnie świąt naprawdę może się na świecie dziać ciut mniej.