Blog tylko za pozwoleniem
Kolega BAZYL analizował ostatnio zaktualizowany Regulamin blogów i galerii Poltera. Zawarł w niej kilka ciekawych uwag na temat jego nielogiczności i niezgodności z obowiązującym w naszym kraju prawem. Przeoczył jednak jeden ciekawy akapicik:
Zabronione jest wykorzystywanie blogów bądź galerii do celów reklamowych bez wcześniejszej zgody redakcji serwisu (dotyczy to także informowania o aukcjach internetowych oraz zamieszczania ofert kupna/sprzedaży).
Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że 99% ludzi prowadzi bloga w celach reklamowych, takich jak: reklamowanie swojej własnej osoby, reklamowanie swojej organizacji, reklamowanie swoich przedsięwzięć, reklamowanie swoich poglądów, reklamowanie swoich prac, itp. – to z praktycznego punktu widzenia żaden blog na Polterze nie może być założony bez wcześniejszej zgody redakcji. Co za tym idzie (bo nikt takiej zgody nie posiada) - każdy blog może wiec zostać skasowany, a każdy uzytkownik zbanowany.
Myśle jednak, że nie podpadają pod to blogi samych redaktorów i użytkowników reklamujące serwis lub antyreklamujące konkurencje – na to pozowlenie wydawane jest niejako odgórne i zaoczne.
Z całości regulaminu i ostatnich posunięć redakcji, płyną pewne szersze wnioski:
Polter kontynuuje politykę ‘murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść‘, o której pisałem już trochę jakiś czas temu. Ostatni swój skok popularności zapewniły mu właśnie blogi, na których mogli autoreklamować się zarowno zwykli użytkownicy, jak i różne organizacje. Teraz kiedy osiągnięty został pewien pułap, następuje narzucenie jedynie słusznych proportalowych (ewentualnie neutralnych) zawartości wpisów.
Warto zapoznać się także pod odpowiednim nota o regulaminie z komentarzami Deckarda
BAZYL dowalił, ale ty uczepił się w tak absurdalny sposób, że aż nie mam słów. :) Rozumiem, że wg ciebie reklamą jest nawet podanie swojego imienia i nazwiska w urzędzie. :)
A stronniczość przy bronieniu Borejki i dowalaniu serwisowi „P” robi już trochę niesmaczna.
Pozdrawiam.
Niesmaczne jest to, że wszystkich przeciwników Poltera wrzucasz do jednego wora. Ani tutaj, ani u mnie nie było nic o Borejce, a ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że z jego bloga czytałem jeden wpis, z którym się zupełnie nie zgadzam, co zresztą dałem do zrozumienia w komentarzu. No przejrzałęm parę innych, ale to było juz po opublikowaniu mojej notki.
To tyle w kwestii bronienia Borejki.
Do boju fanboye!