Jak Borejko narobił jazgotu


Mój poprzedni wpis zawierał reklamę pewnego serwisu – stronki agregującej nowości z kilku największych serwisów fantastycznych i okołofantastycznych w Polsce – nazywającej się Jazgot. Przy okazji pojawienia się jej na sieci wydażyła się pewna niewielka, acz burzliwa draka.

Jazgot na sieci pojawił się bez żadnych zapowiedzi. Jednego dnia go nie było, drugiego już działał. Od samego początku przyświeca mu jeden cel: zebrać bez potrzeby używania narzędzi innych niż czysta przeglądarka WWW nowości ze świata fantastyki w jednym miejscu, dodatkowo starając się eliminować (zaznaczać) powtarzające się niusy. Była to (i nadal jest) autorska strona wykonana od podstaw bez użycia gotowych narzędzi (blogów, systemów CMSitp) z własną grafiką (a nie darmowym szablonem).

Wic polegał na tym, że informacje o stracie serwisu podano anonimowo – również na samym Jazgocie nie można było znaleźć, kto jest jego autorem. Wszelkie informacje podpisywane były ksywą Jazgot, a mail kontaktowy także niczego nie zdradzał (fantastyka@jazgot.info).

Jednym z miejsc, w których pojawił się link do serwisu było Bagno (dokładny lin do wieści). Ciepło tam Jazgotu nie przyjęto. Po kilku komentarzach niejaki Borejko „znany” blogger stwierdził, że rozmawiał ostatnio z wieloma kolegami o swoim pomyśle takiego właśnie serwisu i jest przekonany, że został mu on przez nich skradziony. W ramach protestu zamknął swojego bloga. Padły teorie, że jakaś grupa chcąca zarobić na agregatorze pieniądze stoi za tym karygodnym procederem, a co gorsza nie chce się przedstawić z imienia i nazwiska, więc na pewno ma złe zamiary i na robieniu stron się nie zna. Borejko pokrzepiony słowami otuchy swoją stronę ponownie otworzył (po około 6h).

Co prawda nikt nie zapytał się wprost Jazgota o nazwisko, ale w końcu ktoś inteligentny sprawdził, do kogo należy domena i padło na mnie. No cóż zostałem wykryty, musiałem się przyznać – to moje dzieło. Chciałem, sprawdzić przy jego okazji, jak się teraz w Fandomie reaguje na działające inicjatywy (nie mylić z zapowiadanymi inicjatywami)…

Główne zarzuty  o kradzież pomysłu Borejce momentalnie zniknęły. Sam główny oskarżający  sprytnie wyedytował swoje posty, w których pisał, że ten dobry pomysł został mu zwędzony i zaczął dyskusję o tym, że pomysł ten jest bardzo słaby. Jego twórca na pewno nie zna sie na rzeczy.

Kiedy okazało się, że jednak znam się na rzeczy, a serwis pomagała mi doszlifować inna osoba również znająca się na rzeczy, merytoryczna dyskusja ucichła. Tylko Borejko porzucał kilka słów kluczy, których znaczenia kompletnie nie rozumiał (tak żeby mieć ostatnie słowo).

Wówczas w Internecie pojawił się nowy – super serwis agregujący Borejki stworzony przez dodanie jednego plugina do darmowego bloga. Na Bagnie – został on bardzo ciepło przyjęty. Wersja beta wyglądała „bardzo zachęcajaco„. Miała się rozwijać: „Bedzie chmura tagów i wyszukiwarka bloggerów, bedą ich profile oraz „profile” serwisów, tylko powoli” (donosił Borejko). Brać na Bagnie nagrodziła wpis wysoką ilością 14 wyłowień.

To było 13 dni temu. Dziś na stronie Borejki próżno szukać modułu agregatora. Zniknęła strona, zniknęły wpisy. Historia została napisana od nowa…Punkty lansu zostały już nabite. Borejko zajął się zdobywaniem nowych – zapowiadaniem kolejnych inicjatyw – ciekawe czy one też znikną pod magicznym klawiszem Delete.