Archive for category fandom
MtG we Wrocławiu
30 stycznia we Wrocławiu miał miejsce MtG Prereleas nowego dodatku „Worldwake” – turniej zorganizowany przez Enklawę Wrocławską. W wydarzeniu wzięło udział ponad siedemdziesiąt osób. Jak widać po zdjęciach – bawiły się one dobrze. Read the rest of this entry »
Prime-Time.pl – fantastyczne seriale
Od jakiegoś czasu tworzyliśmy w ukryciu nowy projekt internetowy. Przyszedł czas na jego ujawnienie. Jest to strona poświęcona serialom fantastycznym – Prime-Time.pl. Trudno powiedzieć dlaczego tematyką tą – w końcu stanowiącą właściwie od lat moje główne zainteresowanie – zajęliśmy się tak późno. Ważne jednak, że się zajeliśmy. Serwis ma charakter otwarty – wśród jego współtwórców mile będą widziane wszystkie osoby zainteresowane tematyką.
Pyrkon 2009 – preludium recenzji
W ramach zapowiedzi recenzji Pyrkonu 2009 nad którą właśnie rozpoczynam prace, umieszczam krótki filmik z konwentu zatytułowany „Kolejka”.
Film wykorzystany został już w relacji JAskra na Tawernie RPG – przy okazji zapraszam do jej przeczytania.
Jak Borejko narobił jazgotu
Mój poprzedni wpis zawierał reklamę pewnego serwisu – stronki agregującej nowości z kilku największych serwisów fantastycznych i okołofantastycznych w Polsce – nazywającej się Jazgot. Przy okazji pojawienia się jej na sieci wydażyła się pewna niewielka, acz burzliwa draka.
Jazgot na sieci pojawił się bez żadnych zapowiedzi. Jednego dnia go nie było, drugiego już działał. Od samego początku przyświeca mu jeden cel: zebrać bez potrzeby używania narzędzi innych niż czysta przeglądarka WWW nowości ze świata fantastyki w jednym miejscu, dodatkowo starając się eliminować (zaznaczać) powtarzające się niusy. Była to (i nadal jest) autorska strona wykonana od podstaw bez użycia gotowych narzędzi (blogów, systemów CMSitp) z własną grafiką (a nie darmowym szablonem).
Wic polegał na tym, że informacje o stracie serwisu podano anonimowo – również na samym Jazgocie nie można było znaleźć, kto jest jego autorem. Wszelkie informacje podpisywane były ksywą Jazgot, a mail kontaktowy także niczego nie zdradzał (fantastyka@jazgot.info).
Jednym z miejsc, w których pojawił się link do serwisu było Bagno (dokładny lin do wieści). Ciepło tam Jazgotu nie przyjęto. Po kilku komentarzach niejaki Borejko „znany” blogger stwierdził, że rozmawiał ostatnio z wieloma kolegami o swoim pomyśle takiego właśnie serwisu i jest przekonany, że został mu on przez nich skradziony. W ramach protestu zamknął swojego bloga. Padły teorie, że jakaś grupa chcąca zarobić na agregatorze pieniądze stoi za tym karygodnym procederem, a co gorsza nie chce się przedstawić z imienia i nazwiska, więc na pewno ma złe zamiary i na robieniu stron się nie zna. Borejko pokrzepiony słowami otuchy swoją stronę ponownie otworzył (po około 6h).
Co prawda nikt nie zapytał się wprost Jazgota o nazwisko, ale w końcu ktoś inteligentny sprawdził, do kogo należy domena i padło na mnie. No cóż zostałem wykryty, musiałem się przyznać – to moje dzieło. Chciałem, sprawdzić przy jego okazji, jak się teraz w Fandomie reaguje na działające inicjatywy (nie mylić z zapowiadanymi inicjatywami)…
Główne zarzuty o kradzież pomysłu Borejce momentalnie zniknęły. Sam główny oskarżający sprytnie wyedytował swoje posty, w których pisał, że ten dobry pomysł został mu zwędzony i zaczął dyskusję o tym, że pomysł ten jest bardzo słaby. Jego twórca na pewno nie zna sie na rzeczy.
Kiedy okazało się, że jednak znam się na rzeczy, a serwis pomagała mi doszlifować inna osoba również znająca się na rzeczy, merytoryczna dyskusja ucichła. Tylko Borejko porzucał kilka słów kluczy, których znaczenia kompletnie nie rozumiał (tak żeby mieć ostatnie słowo).
Wówczas w Internecie pojawił się nowy – super serwis agregujący Borejki stworzony przez dodanie jednego plugina do darmowego bloga. Na Bagnie – został on bardzo ciepło przyjęty. Wersja beta wyglądała „bardzo zachęcajaco„. Miała się rozwijać: „Bedzie chmura tagów i wyszukiwarka bloggerów, bedą ich profile oraz „profile” serwisów, tylko powoli” (donosił Borejko). Brać na Bagnie nagrodziła wpis wysoką ilością 14 wyłowień.
To było 13 dni temu. Dziś na stronie Borejki próżno szukać modułu agregatora. Zniknęła strona, zniknęły wpisy. Historia została napisana od nowa…Punkty lansu zostały już nabite. Borejko zajął się zdobywaniem nowych – zapowiadaniem kolejnych inicjatyw – ciekawe czy one też znikną pod magicznym klawiszem Delete.
Blog tylko za pozwoleniem
Kolega BAZYL analizował ostatnio zaktualizowany Regulamin blogów i galerii Poltera. Zawarł w niej kilka ciekawych uwag na temat jego nielogiczności i niezgodności z obowiązującym w naszym kraju prawem. Przeoczył jednak jeden ciekawy akapicik:
Zabronione jest wykorzystywanie blogów bądź galerii do celów reklamowych bez wcześniejszej zgody redakcji serwisu (dotyczy to także informowania o aukcjach internetowych oraz zamieszczania ofert kupna/sprzedaży).
Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że 99% ludzi prowadzi bloga w celach reklamowych, takich jak: reklamowanie swojej własnej osoby, reklamowanie swojej organizacji, reklamowanie swoich przedsięwzięć, reklamowanie swoich poglądów, reklamowanie swoich prac, itp. – to z praktycznego punktu widzenia żaden blog na Polterze nie może być założony bez wcześniejszej zgody redakcji. Co za tym idzie (bo nikt takiej zgody nie posiada) - każdy blog może wiec zostać skasowany, a każdy uzytkownik zbanowany.
Myśle jednak, że nie podpadają pod to blogi samych redaktorów i użytkowników reklamujące serwis lub antyreklamujące konkurencje – na to pozowlenie wydawane jest niejako odgórne i zaoczne.
Z całości regulaminu i ostatnich posunięć redakcji, płyną pewne szersze wnioski:
Polter kontynuuje politykę ‘murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść‘, o której pisałem już trochę jakiś czas temu. Ostatni swój skok popularności zapewniły mu właśnie blogi, na których mogli autoreklamować się zarowno zwykli użytkownicy, jak i różne organizacje. Teraz kiedy osiągnięty został pewien pułap, następuje narzucenie jedynie słusznych proportalowych (ewentualnie neutralnych) zawartości wpisów.
Newsy z d**py
Korzystając z przerwy świątecznej miałem znacznie więcej czasu na codzienne przeglądanie nowości na polskich i zagranicznych stronach poświęconych fantastyce i grom komputerowym. Nie żebym nie robił tego normalnie – od czytania RSS-ów rozpoczynam praktyczne każdą sesję przed komputeraem. W okresie ostatnich dwóch tygodni po prostu robiłem to częściej i dokładniej. Zauważyłem dość ciekawą przypadłość – pojawienie się ogromnej liczby „newsów z d**py” (określenie zapożyczone z programu „Magiel Towarzyski”).
Jak wiadomo, przerwę świąteczną mieli również producenci gier, wydawcy, pisarze i wszelakiego rodzaju osoby i organizacje, które zazwyczaj nowości generują. Totalny sezon ogórkowy. Jednak podejście wielu portali do tego faktu jest następujące – „czy się stoi, czy się leży – 10 newsów się należy”. Nie ważne, że nie ma o czym pisać – pisać trzeba – bo każda „szanująca się” strona musi dostarczyć czytelnikowi codzienną porcje informacji.
Na pierwszy ogień poszły informacje zaległe – rzeczy, które obecne już na sieci przez około tydzień, z jakiś względów nie trafiły wcześniej na tapetę. Rzeczy ciut nieświeże, ale jeszcze strawne dla czytelnika – może akurat czyta tylko jedną stronę i nie zauważy tego faktu.
Kilka dni później pojawiły się newsy stare udające newsy nowe: na ten przykład Pan X poinformował tydzień temu, że będzie pracował z Panem Y nad Projektem Z – o czym doniesiono na danym serwisie. Teraz dowiadujemy się, że pan Y powiedział, iż pracuje z Panem X nad Projektem Z, czy też właściciel projektu Z poinformował, że pracują nad nimi panowie X i Y. Innym przykładem może być seria nowości o tym, jak kolejno pracownicy firmy: Pan X, Pan Y, Pan Z – mówią, że ich produkt będzie fajny (bo coś będzie miał). Powiedziało to trzech Panów – mamy więc trzy newsy.
Po pewnym czasie zjawiają się doniesienia wewnętrzne: na naszym forum odbywa się ciekawa dyskusja, na naszym blogu ktoś napisał ciekawą notkę, w naszej galerii pojawił się ciekawy obrazek. Oczywiście ta sama informacja znajduje się obok w automatycznie gnerowanej liście ostatnich/popularnych obrazków/tematów/blogów.
Końcową formą są brutalne powtórzenia z rodzaju – tydzień temu informowaliśmy, że za 2 tygodnie coś się stanie – a teraz po tygodniu do wydarzenia zostało już tylko 7 dni. Rzecz jasna – zawsze takich zbliżających terminów jest kilka – mamy więc kilka nowości na stronę.
Tak się zastanawiam, czy może zamiast pisać te informacje o niczym – „newsy z d**py” – może warto po prostu podawać mniejszą ich liczbę. W końcu czytelnicy chyba zrozumieją, że przez te dwa tygodnie świąt naprawdę może się na świecie dziać ciut mniej.